8 lut 2014

Sesja produktowa!

Wiecie co robi artysta kiedy ma odwiedzić go 3,5 roczny bratanek? Nie? Nie wiecie? To ja Wam powiem - w panice chowa wszystkie potencjalnie niebezpieczne przedmioty lub te delikatne i wrażliwe na nieokiełznany dotyk dziecka :D

Trzy dni towarzystwa dziecka i cały warsztat postawiony do góry nogami:

-patyczki do skręcania rurek odstawione daleko aby krótka rączka nie dosięgała

-kombinerki do półfabrykatów, ba! same półfabrykaty, pochowane co by dziecięce oko nie wypatrzyło

-noże do cięcia kartonu, schowane (później nie mogłam sobie przypomnieć gdzie je wsadziłam)

-lakier i szkło wodne wyniesione aby nie kusiło

-niedokończona biżuteria wrzucona w pośpiechu w torbę

-paski, tony pasków gazet pociętych na warsztaty, zamknięte i zaklejone w pudłach

i tak można wymieniać bez końca...


Po wszystkim trzeba to wszystko wyjąć :P

A co się dzieje kiedy trzeba zrobić ekspresowo sesję gotowych produktów?
A to się dzieje:







Nie wiem jakim cudem namiot wytrzymał tę ekspresję! :D

4 komentarze:

  1. Phi! Też mi problem - jeden mały trzylatek ;)
    Ja mam trójkę różnolatków na co dzień... da się to ogarnąć :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz - na co dzień, to mniej lub bardziej kojarzą o co biega w Twoim warsztacie. Dziecko mojego brata na co dzień ma jedynie stertę swoich zabawek :P

      A tak w ogóle to nie powiedziałam przecież, że to koniec świata. Przy robieniu zdjęć świetnie się bawiliśmy, młody szalał tak w namiocie, że serio martwiłam się czy materiał wytrzyma :) W końcu ciocia to najważniejsza osoba :P

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...